wysłany przez Administrator w dniu 12-04-2012

Idiom angielski - not for all the tea in China

 

Chociaż sezon herbaciany w Polsce dobiega końca, dzisiaj idiom związany właśnie z tym trunkiem.

Not for all the tea in China, znaczy po prostu „za nic na świecie”.

Jego pochodzenie datuje się na przełom XIX/XX wieku, kiedy Chiny były bardzo dobrze znane z produkcji ogromnej ilości herbaty, przeznaczonej głównie na eksport. Również w dzisiejszych czasach Chiny stanowią około ¼ światowej produkcji ulubionego napoju królowej.

Na koniec proponuję krótkie ćwiczenie. Zastanówcie się, czego nie zrobilibyście za nic na świecie i napiszcie to w komentarzu, oczywiście w języku angielskim. Ja na przykład nigdy nie skoczyłabym ze spadochronem.

So, I would never parachute, not for all the tea in China!

 

Tagi: idiom angielski not for all the tea in China | | Komentarze (0) Ostatnia aktualizacja: 12-04-2012



wysłany przez Administrator w dniu 5-04-2012

nauka angielskiego, tandem

 

Wiosna już w pełni zawitała do Polski, w związku z tym temat też mamy dla was wiosenny – rower. Mało kto nie umie na nim jeździć i większości osób sprawia to olbrzymią przyjemność. Roweru używamy nie tylko do uprawiania sportu czy rekreacji, ale zwiększa się jego popularność, jako środka transportu (zwłaszcza przy obecnych cenach benzyny). Trafnie podsumowuje to Lech Janerka w swojej piosence: „rower jest wielce OK, rower to jest świat”.

Prototyp roweru stworzył już w XV wieku Leonardo da Vinci, ale, jak wiele z jego pomysłów, nie doczekał się realizacji. Współczesny model roweru stworzył i wyprodukował John Kemp Starley pod koniec XIX wieku. Pojazd został nazwany Rover (pol. „wędrowiec”). Stąd właśnie wywodzi się polskie słowo „rower”. Jednak w większości języków nowożytnych została nazwa bicykl, używana przed jego produkcją.

Rodzajów roweru jest wiele: trekkingowe, górskie, wodne, miejskie itd. Ale mnie najbardziej urzekają tandemy… Nie sądzicie, że wspólne przejażdżki są dużo przyjemniejsze od samotnych podróży? Nauka języka angielskiego też jest łatwiejsza i przyjemniejsza w dwie osoby, ale na początku na pewno nie obędzie się bez małych potknięć.

Lektor i uczeń muszą stworzyć pewnego rodzaju tandem, aby nauka postępowała i miała sens. Lektor musi dopasowywać rytm do poziomu ucznia i w razie konieczności robić przystanki. Ale także mobilizować i motywować do dalszej jazdy. Z upływem czasu oboje się poznają, a jazda będzie bardziej płynna i szybciej osiągniemy zamierzony cel. Oboje wkładają wysiłek i pracę, ale także przyjemnie spędzają czas. To jest trochę tak jak na zajęciach ze spinningu w siłowni. Jest jeden mentor, nadający rytm i uczniowie traktowani przez niego bardzo indywidualnie.

Na podobnych zasadach opiera się indywidualna nauka języka angielskiego w szkole językowej eLingwista. Każdy uczeń ma swojego lektora-mentora i jest przez niego prowadzony w taki sposób, aby w czasie dopasowanym do możliwości ucznia oraz na pożądanym poziomie opanował język angielski.

Parafrazując słowa H. Jacksona Browna z książki P.S. Kocham Cię: Sukces w nauce języka angielskiego jest jak jazda na rowerze. Albo jedziesz naprzód, albo upadasz. Lektorzy z naszej szkoły językowej nigdy nie pozwolą Ci upaść! :) Także rozpocznij wiosenną jazdę w naszej szkole i skorzystaj z wiosennej promocji. Rabat 10% dla uczniów, którzy wybiorą naukę języka angielskiego między godziną 10 a 16. Zapraszamy!

 




wysłany przez Administrator w dniu 21-03-2012

a piece of cake

Tym popularnym idiomem, rozpoczynamy cykl, który będzie pojawiał się na naszym blogu, co jakiś czas.

Kiedy ktoś do nas powie „It’s a piece of cake”, a w pobliżu nie będzie żadnego kawałka ciasta, nie patrzmy na niego jak na szaleńca. To nic innego jak nasza „bułka z masłem”, czyli coś prostego, niesprawiającego trudności.

Zatem polecam rozpoczęcie nauki języka angielskiego w szkole eLingwista. Zobaczycie, że wtedy angielski będzie dla was like a piece of cake :)

 

Tagi: angielski idiom, idiomy angielskie | | Komentarze (0) Ostatnia aktualizacja: 21-03-2012



wysłany przez Administrator w dniu 16-03-2012

dzień św patryka

 

Trójlistna koniczyna, kolor zielony, whiskey, zielone piwo – to hasła, które każdemu z nas kojarzą się z Dniem Świętego Patryka. Z uwagi na to, że już jutro będziemy obchodzili to święto, krótka lekcja historii.

Święty Patryk, patron Irlandii, żył na przełomie IV/V w. Porwany przez korsarzy, przybył do Irlandii w dniu swoich 16 urodzin. Po kilku latach udało mu się uciec do Galii, gdzie wstąpił do seminarium i uzyskał święcenia kapłańskie. Do Irlandii powrócił ok. 432 r. już jako biskup, gdzie zajął się szerzeniem wiary chrześcijańskiej. Biskup zmarł właśnie 17 marca, dlatego obchodzimy to święto właśnie w tym dniu.

WHY SHAMROCK?

Według jednej z legend, to właśnie na podstawie trójlistnej koniczyny (ang. Shamrock), udało się św. Patrykowi wyjaśnić Irlandczykom dogmat o Św. Trójcy. Wybór tej akurat rośliny był o tyle znamienny, że w czasach pogaństwa była symbolem druidów (starożytnych kapłanów celtyckich). Tym samym połączył naukę chrześcijańską z wierzeniami celtyckimi.

DZBAN ŚW. PATRYKA…

Kolejna legenda mówi o nieuczciwej szynkarce (w dzisiejszych czasach powiedzieli byśmy barmance ;) ), która nie nalewała pełnej miary tego trunku. Gdy św. Patryk to spostrzegł, powiedział jej, że jeżeli dalej będzie to praktykować, to do jej gospody przyjdą potwory. Kobieta wzięła na poważnie słowa świętego i od tamtej pory nie żałowała whiskey nikomu. Z tej historii wzięła się tradycja picia w Dniu Św. Patryka szklanki whiskey wypełnionej po brzegi, zwanej „Dzbanem św. Patryka”.

ZIELONA WYSPA

W tym dniu jest jeszcze bardziej zielona. Wszyscy mieszkańcy wychodzą na ulice ubrani na zielono, żeby uczestniczyć w pochodach, paradach i festynach. 17 marca jest dniem wolnym od pracy (czynne są tylko puby i restauracje), tak aby wszyscy mogli uczestniczyć w tym święcie narodowym.

GREEN FEVER

Dzień Św. Patryka jest jedynym świętem narodowym obchodzonym poza państwem, którego dotyczy. Jednak niewiele ma wspólnego z tym, co dzieje się w tym dniu w Irlandii. W Stanach Zjednoczonych, czy chociażby w Polsce, polega on głównie na piciu zielonego piwa. Ewentualnie można obejrzeć pokazy irlandzkich tańców lub wziąć udział w koncertach muzyki irlandzkiej. Zwyczaj picia zielonego piwa wprowadzili dopiero potomkowie Irlandczyków, którzy na przełomie XIX/XX wieku wyemigrowali do USA, a nie ma nic wspólnego z tradycją. W tej chwili w Irlandii również serwują zielony napój, ale robią to tylko ze względu na turystów.

Zatem jutro obowiązkowo zielone ubranie, dobry nastrój oraz szklanka whiskey, przed wypiciem której Irlandczyk powie: „Drowning The Shamrock!” (W polskim odpowiedniku można użyć określenia „Zalejmy robaka”, ale wydaje mi się, że zwrot irlandzki jest dużo bardziej zabawny J)




wysłany przez Administrator w dniu 1-03-2012

nauka angielskiego bez wysiłku

 

„Amerykańscy naukowcy udowodnili, że…”, zawsze gdy słyszymy to hasło, podanych informacji nie bierzemy na poważnie. Pewnie słusznie, bo tylko oni prowadzą (lub nie) nikomu niepotrzebne badania w stylu: „Szybkie chodzenie – sposobem na długowieczność” lub „Najbardziej irytujący dźwięk na świecie”. Tym razem jednak zajęli się czymś poważniejszym. Mianowicie, jak donosi czasopismo „Cell Metabolism”, dowiedli, że istnieje gen, odpowiadający za metabolizm tłuszczów. Osoby posiadające ten gen mogą bez obaw jeść produkty wysokokaloryczne i nie uprawiać żadnych sportów, a i tak nie będą przybierać na wadze, a poziom dobrego cholesterolu w ich organizmie będzie wysoki. Każdy z nas chciałby bez odpowiedniej diety i stylu życia mieć takie wyniki. Niestety rzeczywistość jest brutalna, a natura nie daje wszystkim równych szans.

Wyrównać rachunki możemy na polu własnego doskonalenia, ucząc się i szlifując język angielski bez żadnego wysiłku, a nawet czerpiąc z tego przyjemność. Jak tego dokonać? Przepis jest prosty: korzystać z każdej możliwej okazji.

Jednym z takich punktów może być szeroko pojęta rozrywka. Możesz oglądać filmy bez napisów lub z napisami angielskimi zamiast polskich. Na początek dobre będą lekkie komedie, gdzie bez problemu złapiesz ogólny sens i osłuchasz się z językiem. Później można przejść do bardziej ambitnego kina, najlepiej angielskiego. Polecam filmy dotyczące historii Anglii, np. The Queen, The King’s Speech czy The Duchees. Dodatkowo można podszkolić angielski słuchając piosenek w tym języku. Najlepiej jest wyświetlić sobie piosenkę razem z napisami, wtedy zrozumiesz dużo więcej. A jeżeli jakiś wyraz nie jest Ci znany, możesz sprawdzić jego znaczenie w słowniku i w ten sposób poszerzyć zakres swojego słownictwa. Dobrym sposobem jest też czytanie artykułów lub krótkich newsów na angielskich/amerykańskich portalach internetowych. Można zacząć od ploteczek ze świata show businessu. Bo kto nie lubi śledzić życia gwiazd i gwiazdeczek…

Dodatkowym sposobem nauki angielskiego bez wysiłku są tzw. Flash Cards. Jeżeli nie masz czasu ich przygotować lub po prostu Ci się nie chce, dostępne są na rynku gotowe zestawy, odpowiadające Twojemu poziomowi. Można je zabierać ze sobą i przeglądać w drodze do szkoły/pracy lub poprzyklejać w różnych miejscach w domu. Jest to szczególnie dobra metoda dla „wzrokowców”. Patrząc na takie karteczki wiedza sama wchodzi nam do głowy.

W dzisiejszych czasach wielu z nas ma znajomych za granicą. Przestań w końcu bać się komunikować w języku angielskim, zobaczysz że to nic strasznego. Trzeba korzystać z każdej możliwości porozmawiania po angielsku, bo tylko w ten sposób nauczysz się go naprawdę.

Oprócz tradycyjnych lekcji w klasie lub z lektorem przez skypa, spróbuj kilku z wyżej wymienionych sposobów łatwej, lekkiej i przyjemnej nauki, a zobaczysz jak szybko zaczniesz się oswajać z językiem. To proste, pozwól sobie jedynie na odrobinę przyjemności. Enjoy!




wysłany przez Administrator w dniu 24-02-2012

droga do sukcesu w nauce angielskiego

By dotrzeć do celu często spoglądamy na mapę albo w tradycyjnej formie papierowej albo, jak to coraz częściej dzisiaj bywa, online. Google Maps, Garmin, Automapa i inne aplikacje są już dzisiaj nam wszystkim dobrze znane. Musimy jednak także mieć czym ruszyć w trasę, a w drodze powinniśmy być cały czas czujni i skupieni, aby bezpiecznie dojechać do celu. Powinniśmy także stale doskonalić swoje umiejętności i poprawiać popełniane błędy.

Ucząc się języka obcego jest podobnie. Kontynuując poprzedni wpis, w którym mówiliśmy o tym jak dobrze zacząć, przedstawię kilka punktów, dzięki którym staniesz się lepszym uczniem, a twoja nauka będzie bardziej wydajna.

1.       Zaplanowanie trasy. Właściwy wybór sposobu nauczania oraz konkretnej szkoły językowej jest chyba najważniejszym punktem, dzięki któremu będziesz mógł ruszyć w trasę. Bez zapoznania się z mapą i wybrania najodpowiedniejszej dla ciebie drogi, będziesz błądził i nigdy nie dojedziesz do celu, który w tym wypadku dotyczy skutecznego nauczenia się języka. W szkole językowej eLingwista program nauczania będzie dostosowany do twoich potrzeb i możliwości, a nad tym czy będziesz podążał zaplanowaną drogą będzie czuwał metodyk.

2.       Motywacja – czyli motor do działania. Bez silnika nigdzie nie pojedziesz. W przypadku nauki języka obcego, takim napędem jest motywacja. Dzięki indywidualnej metodzie nauczania, twój osobisty lektor pilnuje i sprawdza twoje postępy. Gdy widzisz efekty swojej pracy masz więcej chęci do działania, a twoja nauka jest wydajniejsza.

3.       Czujność. Prowadząc samochód musisz być czujny zawsze i wszędzie, patrzeć na znaki drogowe, w lusterka, obserwować sytuację na jezdni. Ucząc się języka obcego jest podobnie. Na każdym kroku mogą zdarzać się okazje do nauki i tego, aby szkolić swój język. Nigdy nie wiadomo, czy jakiś obcokrajowiec za chwilę nie zapyta cię o drogę; zamiast oglądać film z napisami spróbuj wsłuchać się i zrozumieć co mówią aktorzy; przygotuj tzw. Flash Cards, ponaklejaj je na lustrze, ścianie lub specjalnej tablicy, dzięki temu będziesz mógł uczyć się w każdej chwili, bez najmniejszego wysiłku.

4.       Systematyczność. Aby być dobrym kierowcą powinieneś często prowadzić samochód. Nawet, kiedy będziesz czuł się już pewnie, musisz uważać, aby nie stać się tzw. „niedzielnym kierowcą”. Kiedy uczysz się języka obcego jest identycznie. Trzeba często mieć kontakt z językiem, regularnie powtarzać i uczyć się nowych rzeczy, aby móc skutecznie się porozumiewać. W eLingwista masz możliwość rozmawiania z lektorem tak często, jak potrzebujesz i taką ilość czasu, na jaką pozwala twój plan dnia. Dodatkowo, materiały z lekcji dostajesz na swój komputer, dzięki czemu możesz pracować samodzielnie, po zakończeniu lekcji, wtedy kiedy masz na to ochotę.

5.        Ciągłe doskonalenie. Aby nie popełniać ciągle tych samych błędów dobrze mieć obok siebie doświadczonego instruktora, który powie ci co robisz dobrze, co można poprawić i nad czym jeszcze mógłbyś popracować. Nasi lektorzy języka angielskiego doskonale cię znają, przygotowują dla ciebie indywidualny plan nauki i dążą do tego, abyś mówił i pisał poprawnie, a efekty twojej pracy były widoczne.

Gdy zastosujesz się do tych zasad, na pewno nigdy się nie zgubisz, a twoje umiejętności będą stale rosły, w miarę twojego zaangażowania i pomocy ze strony naszych lektorów. Zatem „Szerokiej drogi”!




wysłany przez Administrator w dniu 13-02-2012

angielski nauka online, nauka angielskiego dla początkujących

Kardynał Giuseppe Mezzofanti był hiperpoliglotą. Według niektórych źródeł władał on 80 językami, inne podają zaś że jedynie 30, ale liczba i tak jest imponująca. Świętym co prawda nie został, ale słynął z cudownej lekkości przyswajania sobie języków. Jedna z legend mówi, iż gdy trzeba było wyspowiadać dwóch skazańców przed egzekucją, nikt nie mógł tego zrobić, bo mówili nieznanym językiem. Kardynał nauczył się ich mowy w ciągu jednej nocy, spowiedzi wysłuchał i uchronił od mąk piekielnych. Oto jeden z pożytków uczenia się języków obcych.

Na szczęście angielski nie jest na tyle skomplikowany, aby być hiperpoliglotą do jego opanowania, a historia kardynała może jedynie stymulować do poczynienia kroków w tym zakresie. W nauce języka angielskiego, podobnie jak w sporcie, falstart (ang. false start) nie jest niczym nadzwyczajnym jeśli brakuje znajomości kilku prostych zasad. Zresztą pomiędzy sportem a nauką angielskiego lub jakiegokolwiek innego języka obcego jest wiele analogii. Oto najważniejsze z nich:

1.       Bardzo ważna jest wiara we własne siły. Zarówno żaden sportowiec, jak i żaden uczeń nie odnieśli sukcesu bez głębokiej wiary i silnej determinacji. Jest to chyba najważniejszy czynnik decydujący o tym czy będziemy w stanie przyswoić język. Często zdarza mi się słyszeć: „Ja nie jestem w stanie się tego nauczyć” albo „ W moim wieku języka angielskiego nie da się już nauczyć”. Bzdura! Naukowcy dowiedli, że języka może nauczyć się każdy, niezależnie od wieku, zatem pierwsze co powinniśmy zrobić to głośno wypowiedzieć z amerykańskim uśmiechem na twarzy „I CAN DO IT!”

2.       Sportowiec bez dobrego trenera jest jak sportowy samochód bez profesjonalnego kierowcy – drzemie w nim nieodkryty potencjał. Podobna sytuacja jest w przypadku nauki języka. Odpowiedni nauczyciel, który potrafi ucznia zmotywować, zachęcić i w ciekawy sposób wprowadzić w świat języka angielskiego, to połowa sukcesu. W naszej szkole to właśnie lektorzy tworzą potencjał wokół którego budujemy swoją markę. Jeśli ścieżka nauki jest dla ucznia dobrze zaplanowana i zgodna z jego oczekiwaniami to nauka jest znaczenie przyjemniejsza, a jej efekty imponujące i stymulujące do dalszej pracy.

3.       Trening czyni mistrza – sentencja bardzo dobrze znana każdemu, choć często przez nas marginalizowana. Niestety nikt jeszcze nie wymyślił eliksiru na zwycięstwo, a znajomości języków nie da się skopiować do naszej pamięci na zasadzie kopiuj-wklej, więc jedyne co zostaje zarówno sportowcom, jak i uczącym się języków, to ciężka, systematyczna praca. Treningi językowe (czyli powtórki, zadania itd.), tak jak w sporcie, należy robić systematycznie. Czasem wystarczy nawet 20 minut dziennie w domu, pracy, autobusie czy tramwaju.  Wtedy z każdym dniem będziemy coraz bliżej poziomu mistrzowskiego.

Gdy zbadano archiwa, które zostały po kardynale Mezzofantim, odkryto w nich fiszki. Okazuje się, że genialny hiperpoliglota nie nabywał wiedzy językowej przez świętych obcowanie, ale poprzez mozolne uczenie się słówek, czyli przez prymitywną metodę, do której obecnie przekonać trudno, skoro i tak można sprawdzić wszystko w sieci. Tylko nauczyciel jeszcze (przynajmniej u nas) nie jest wirtualny i na tym polega nasza przewaga.




wysłany przez Administrator w dniu 9-02-2012

 

Niełatwo napisać cokolwiek o osobie tak prominentnej, jaką była Wisława Szymborska. W dniu jej ostatniego pożegnania należy się krótkie wspomnienie z wyrazami uznania i wdzięczności dla poetki, która swą skoromnością i pogodnym nastrojem prowadziła nas przez świat poezji. Wspominając polską poetkę, New York Times trafnie komentuje, że cieszyła się ona ogromną popularnością w kraju, co czyniło ją pewnego rodzaju romantycznym bohaterem narodowym, lecz nawet po otrzymaniu Nagrody Nobla nie była bardzo rozpoznawalna za granicą. Niemniej jednak jej utwory były przetłumaczone na język angielski. Poezja Szymborksiej charakteryzuje się nieskomplikowanym językiem i tematyką, ale za to ich często żartobliwy ton i tendencja do neologizmów przysporzyła tłumaczom sporo pracy. Cały artykuł możecie przeczytać na  http://www.nytimes.com/2012/02/02/books/wislawa-szymborska-nobel-winning-polish-poet-dies-at-88.html?_r=1&scp=1&sq=szymborska&st=cse

Poniżej fragment popularnego wiersza Wisławy Szymborskiej "Kot w pustym mieszkaniu" w przekładzie S. Barańczaka i Dr. Cavanagh'a na język angielski:

 

Die — You can’t do that to a cat.

Since what can a cat do

in an empty apartment?

Climb the walls?

Rub up against the furniture?

Nothing seems different here,

but nothing is the same.

Nothing has been moved,

but there’s more space.

And at nighttime no lamps are lit.

Footsteps on the staircase,

but they’re new ones.

The hand that puts fish on the saucer

has changed, too.

Something doesn’t start

at its usual time.

Something doesn’t happen

as it should. Someone was always, always here,

then suddenly disappeared

and stubbornly stays disappeared.

Tagi: poezja po angielsku, angielski wiersz | | Komentarze (0) Ostatnia aktualizacja: 13-02-2012



wysłany przez Administrator w dniu 27-01-2012

nauka angielskiego online

 

W nieco starszych i z obecnego punktu widzenia mało aktualnych podręcznikach do nauki języka angielskiego użycie czasu Future Continuous obrazowały przykłady typu: „In the year 2010 people will be doing shopping on the Internet” albo „ In 2015 people will be driving electric cars”. Gdyby jakieś piętnaście albo dwadzieścia lat temu ktoś powiedział mi, że rzeczywiście będziemy robić zakupy przez Internet to powiedziałbym mu, żeby więcej nie oglądał filmów w stylu „Powrót do przyszłości”. Na szczęście tego nie zrobiłem i dzisiaj nie muszę się tego wstydzić.

Między innymi za sprawą Unii Europejskiej do języka polskiego trafia coraz więcej neologizmów.  „Era cyfryzacji społeczeństwa” to jeden z wielu, ale w końcu ludzie poznają w Internecie swoje drugie połówki, kupują domy, samochody, a nawet biorą śluby, więc dlaczego nauka języka obcego online miałaby być czymś egzotycznym? Najlepiej spróbować, by przekonać się, że to działa. Kursy językowe w szkole eLingwista są pewnego rodzaju kompromisem pomiędzy samodzielną nauką online a tradycyjnymi zajęciami z lektorem, ponieważ łączą w sobie obie te cechy. Nauczyciel prowadzi lekcje przez Skype oraz przesyła materiały w czasie rzeczywistym za pomocą wirtualnej tablicy, zaś uczeń jest gościem w wirtualnej klasie, a po lekcjach samodzielnie powtarza w domu materiał z lekcji online. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka rzeczy, które sprawiają, że nauka angielskiego przez Internet jest wyjątkowo skuteczna i ciekawa. Oto chyba najważniejsze z nich:

1.    Komunikacja to podstawa. Zajęcia z prawdziwym lektorem pozwalają wchodzić w interakcje, skłaniają do używania języka w trakcie lekcji, pozwalają na polepszenie płynności i wymowy przy jednoczesnym doskonaleniu wszystkich umiejętności językowych (czytania, mówienia, pisania, słuchania). Dodatkowo stosując komunikator Skype bez kontaktu wzrokowego z lektorem przy pomocy kamerki, kładzie się podwójny nacisk na rozumienie żywego języka i komunikację werbalną, ponieważ uczeń nie może lektorowi przekazywać informacji za pomocą gestów czy mimiki twarzy.

2.    Internet to kopalnia różnego rodzaju źródeł i kontekstów. Pomimo podpisania przez polski rząd ACTA mam nadzieję, że powyższe stwierdzenie pozostanie nadal aktualne. O ile wiem nie  zablokowano jeszcze żadnych stron, więc póki co można swobodnie korzystać z utworów muzycznych, filmowych i tekstowych online na potrzeby nauki angielskiego.  Różnorodność tematyczna i językowa materiałów anglojęzycznych, do których ma się dostęp ucząc przez Internet pozwala w znacznym stopniu uatrakcyjnić naukę języka i dostosować materiały do naszych zainteresowań, sprawiając jednocześnie, że staje się dla nas czystą przyjemnością a nie wysiłkiem.

3.    Ekonomia i wygoda. Internet to przede wszystkim nowe możliwości i wygoda. Także w nauce angielskiego. Ucząc się przez Skype, oszczędzamy pieniądze na dojazdach do szkoły językowej oraz czas spędzony w podróży, a także możemy wygodnie się uczyć w zaciszu swego domu lub biura w dogodnej dla nas chwili. Czyż to nie brzmi genialnie?

Kto nie chce zostać w tyle musi podążać z duchem czasu.  W aktualnych książkach do języka angielskiego czas Future Continuous tłumaczy się przykładem „In 2050 people will be travelling to the moon” . Pozwólcie, że tym razem pozostawię ten przykład bez komentarza. Warto zatem pochylić się nad słowami Bill’a Clintona wypowiedzianymi w trakcie trwania jego kampanii prezydenckiej „Gospodarka, głupcze!” (It’s the economy, stupid!) i dokonać ich szybkiej aktualizacji : - Angielski Online, głupcze!




wysłany przez Administrator w dniu 17-01-2012

Ruszamy z pierwszym postem na elingwistowym blogu. W szkole nauczono mnie, że wstęp powinien być zwięzły, treściwy i rozpoczynać się zdaniem tematycznym.  Niech zatem tak będzie. Wpisując w Google „nauka angielskiego blog” otrzymacie około 15,700 wyników, więc można by zapytać: „Po co komu kolejny?” Odpowiedź jest prosta: „Ponieważ wszystkim innym brakuje tego, co nasz ma, a raczej mieć będzie z założenia, czyli nietuzinkowe ujęcie tematu nauki języka angielskiego on-line czy przekładu tekstów anglojęzycznych, humorystyczne i obrazowe przedstawienie zagadnień językowych, garść przydatnych informacji dla uczących się języka angielskiego, ciekawostki z anglojęzycznego obszaru kulturowego oraz profesjonalny komentarz do poruszanych przez nas zagadnień. Oczywiście zachęcam gorąco wszystkich do zgłaszania swoich propozycji. Taki jest plan ramowy, a co z tego wyjdzie to zweryfikują kolejne wpisy. Tyle na wstępie – bo inaczej przed kolejnym wpisem wynik z Google zawstydzi nawet największego optymistę.

Tagi: angielski online | | Komentarze (0) Ostatnia aktualizacja: 27-01-2012